W związku z tym są idealne dla osób zabieganych, które na co dzień nie mają czasu, by zadbać o skórę i chcą zregenerować skórę przed ważnym wydarzeniem lub zwyczajnie dla tych, którzy traktują maseczki jako nieodłączną rutynę w pielęgnacji skóry.
Stosowałam wiele maseczek, zazwyczaj tych w postaci proszku, które wyrabia się z wodą. Nie jestem zwolenniczką gotowych drogeryjnych maseczek z dwóch powodów: są mniej wydajne w stosunku do ceny i mają gorsze składy.
Mam aktualnie dwa typy ulubionych maseczek: maseczka spirulinowa i maseczka z różową glinką.

Maseczka spirulinowa - jest to maseczka ze spiruliny - algi, która naturalnie występuje w jeziorach. Jest bogata w witaminy A, C, D, E, K, witaminy z gruby B oraz żelazo, mangan, cynk, miedź i selen. Barwnik zawarty w spirulinie ma silne właściwości oczyszczające i przeciwzapalne, co jest bardzo dobre w przypadku trądziku. Po każdej aplikacji zauważalne jest oczyszczenie skóry. Maseczka polecana jest dla każdego typu cery. Ja mogę potwierdzić, że sprawdza się wspaniale na cerze tłustej skłonnej do wyprysków. Maseczka ma ciemnozielony kolor i nieprzyjemny zapach, który według mnie jest do zniesienia. W celu uniknięcia zapachu i szybszego ściągnięcia maseczki polecam dodanie jogurtu naturalnego.
Maseczka z różową glinką - jest to maseczka, którą odkryłam niedawno, a to dlatego, że po długim czasie stosowania maseczki z zieloną glinką zauważyłam przesuszenie cery i jej podrażnienie. Postanowiłam zatem poszukać czegoś łagodniejszego. Różowa glinka jest połączeniem czerwonej i białej glinki. Kolor tej glinki nie jest różowy jakby mogło się wydawać, a pomarańczowy. Zawiera m.in.: żelazo, magnez, sód, potas, wapń. Glinka różowa jest bardzo delikatna i właśnie dlatego lubię ją stosować. Ma właściwości rozjaśniające, więc jest idealna dla cer z przebarwieniami. Skóra po aplikacji jest miękka w dotyku, nawilżona i rozjaśniona. Sprawdzi się przede wszystkim u osób z cerą wrażliwą i naczynkową, ale może stosować ją każdy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz